sobota, 30 stycznia 2016

Na sprzedaż- Rozdział 2

Wyszedł z domu. Po drodze kupił Marlboro czerwone. Zapalił. Od razu poczuł się lepiej. Czuł obrzydzenie do samego siebie, bo uległ temu chujowi Pablo. Nienawidził go. Miał 20 minut do lekcji a szkoła znajdowała się dwie ulice od sklepu, z którego przed chwila wyszedł. Nie chciał tam  iść, bo koledzy nie ułatwiali mu życia. Kończąc papierosa wszedł do szkoły. Kończył rozwiązywać glany kiedy usłyszał śmiechy i uwagi na swój temat. Nie reagował.
-David, cioto, za ile mi obciągniesz lachę?- rzucił najważniejszy z jego klasy Jack. Nienawidził typa jak mało kogo, porównywalnie z Pablem. Cala klasa zaczęła się śmiać- co za paczkę fajek?- David złapał swoja torbę i już miał iść na górę, gdy popchnął go kolega Jack'a Tony. Chłopak upadł przed nogi nowego nauczyciela.
-Kto to zrobił?- zapytał jego kolegów z klasy.
-"Zaraz, zaraz znam ten głos, słyszałem go gdzieś dzisiaj"pomyślał i podniósł wzrok na nowego profesora.
-Chris?
-David?
-Ahahahaha.....patrzcie stały klient tej cioty.-cała II "b" zaczęła się śmiać.
-Ty i ty- wskazał na Tony'ego i Jack'a- do dyrektora. A z resztą rozmówię się na lekcji.- Chris uczył angielskiego. David nie mógł w to uwierzyć. Los ciągle płatał mu figle, ale to była gruba przesada.
Zaczął się angielski. David usiadł sobie w ostatnim rzędzie. Nie patrzył na nauczyciela, nie wychylał się.
-Black! Zostań po zajeciach.
- hahahah.... Pewnie profesorek zamierza go rżnąć w sali- rzucił ktos z z końca.
- Nagana dla całej klasy oprócz David'a. Mam was dosyć. A pomyśleć, że jestem waszym nowym wychowawcą...
"Coooooooo?! Wychowacą? Losie masz slabe poczucie humoru" pomyslal David.
-Proszę pana, czy mogę zabrać rzeczy i iść się przewietrzyć.- zapytał ze łzami w oczach. Musiał zapalić. Profesor pokiwał twierdząco głową. Rozumiał chłopaka, sam nie czuł się zbyt komfortowo.
-Jakbyś nie dotarł na następną lekcję to gdzie mam cie szukać?- zapytał profesor.
-Za szkołą obok boiska do kosza- rzucił David po czym zabrał rzeczy i wyszedł. Siedząc na trzepaku obok boiska palił papierosa za papierosem.- Kurwa. Losie jesteś wredną ciotą.- mruknął kończąc 5 papierosa.
-Ej ja również nie jestem zbyt zadowolony z tej sytuacji.- powiedział Chris odpalając szluga. - Skoro sytuacja się pokomplikowała to nie będę mógł się z tobą pieprzyć. Ech.....szkoda spodobałeś mi się. - David pokręcił głową.
-Jestem dziwką, ty klientem, tej płaszczyzny nie przenosimy do szkoły. A po za tym, nie wiem kiedy znowu dam się zeszmacić.- uśmiechnął się gorzko i idąc do szkoły dodał- ten alfons to mój ojczym. Przychodź tam to nie będzie mnie bił i gwałcił.- tak na prawdę nigdy więcej nie chciał spotkać tego mężczyzny w burdelu, w którym mieszkał. Ostatnie dwie godziny minęły mu spokojnie. Wrócił do domu i ku swojemu zdziwieniu zobaczył na twarzy Palba uśmiech.
-No no, nie wiem czy tak dobrze obciągasz czy jęczysz, ale ten klient chce cie na wyłączność, nocujesz dzisiaj u niego. Dal za noc z tobą 1500 dolców. Zakładaj najlepsza bieliznę,pakuj kajdanki i leć.- powiedział Pablo. David o mało tam nie umarł. Jego WYCHOWAWCA kupił go na całą noc. Czul lekkie podniecenie jak i wstręt wymieszany z strachem. Spakował chlebak na jutro, założył czarna koszulę i skórzane spodnie po czym zawołał Pabla
- Gdzie mieszka?
-Czeka pod domem w czarnym sportowym bmw.- David zabrał jeszcze skórzaną kurtkę i wsunął glany po czym wyszedł z domu. Wsunął do ust miętówkę a chwilę później nieodpalonego papierosa. Wszedł do samochodu.
-Witaj- mruknął znajomy głos. Z piskiem ruszyli do domku profesora.

//Akumu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz