***
Było tak cudownie, koniec roku szkolnego, koniec oglądania tej pięknej znienawidzonej mordy. Nigdy więcej Luke'a, nigdy więcej tego chuja. No tak kocham się w typie, dlatego go nienawidzę. Wakacje. Zaraz gimnazjum. Wolność!
***
Wstałem 10 minut przed budzikiem. Jak zwykle. No, nic na to nie poradzę. Wsunąłem szlafrok i poszedłem zrobić sobie kawy. Na stole obok rogalików leżała kartka "Jack pojechałam do babci. Miała zawał. Wrócę za tydzień. Na stoliku leży 700 zł, musi ci wystarczyć. Kate". No tak nie łaska podpisać się "matka". Za ciężko. Z kubkiem gorącego napoju wróciłem do pokoju. Postanowiłem wybrać jakieś ciuchy, najlepiej takie, żeby nowi z budy nawet nie próbowali się do mnie zbliżyć. Najlepiej czerń, ćwieki i skóra. A no jeszcze czaszki. Ludzie się tego boją. Wybrałem skórzane spodnie, pasek z taśmy do AK-47, czarną koszulę i wisior z czaszką. Kolczyk w języku i w wardze. Jeszcze imitacja do ucha. Świetnie, jeszcze prysznic i mogłem udać się do szkoły.
Witaj nowa przygodo!
Pół godziny później kończyłem układać długie czarne włosy, zgarnąłem kostkę, hajs, kluczyki do cross'a, włożyłem glany i narzuciłem skórę. Trzeba po drodze kupić fajki. Po 10 minutach stałem pod szkołą kończąc Marlboro czerwonego.
Witaj nowa budo!
Zegnaj wolności!
Witaj nowa przygodo!
Pół godziny później kończyłem układać długie czarne włosy, zgarnąłem kostkę, hajs, kluczyki do cross'a, włożyłem glany i narzuciłem skórę. Trzeba po drodze kupić fajki. Po 10 minutach stałem pod szkołą kończąc Marlboro czerwonego.
Witaj nowa budo!
Zegnaj wolności!
//Akumu