***
-Zjesz coś ?- zapytał Chris po skończonym seksie- Chętnie. - Odparł David
- Może być pizza ?- David skinął głową.
Myślami był gdzie indziej.
Jak po każdym stosunku z klientem zamykał się w skorupie.
Brzydził się sobą.
Jak tak może wyglądać życie?
Zadawał to pytanie sobie mniej więcej codziennie.
Nienawidził się za to.
Obwiniał matkę za swój los.
Gdyby nie ćpała to jego życie byłoby inne.
Nie musiałby zarabiać dupą na swoje utrzymanie.
Poczuł dotyk dłoni profesora i się wzdrygnął.
-"Nie teraz no... "- pomyślał
-Słodko wyglądasz kiedy myślisz. - powiedział profesor.- Zamówiłem pepperoni. Lubisz?- zapytał
-Tak- odparł David wracając na ziemię.- Masz żonę?
-Nie, 17 lat temu byłem zaręczony, ale ta głupia szmata rzuciła mnie dla jakiegoś dilera o imieniu Paelo czy Pablo jakoś tak.
David zamarł. Pablo? Diler? 17 lat temu?
- Ooo.. to przykre. A jak odkryłeś, że wolisz chłopców?
-Hmm..... chyba wtedy kiedy przelizałem się z takim jednym w ramach zakładu.- David skinął głową. Zadzwonił dzwonek do drzwi. - O to pewnie pizza- powiedział Chris.
"Pablo? Diler? 17 lat temu? Czy ty jestem moim ojcem?"- kołatało się Davidowi w głowie.
//Akumu