sobota, 16 września 2017

Kiedyś będę szczęśliwy

                    Rozdział pierwszy
       Czat młodzieżowy, przypał i awantura

W zasadzie to nawet zbytnio nie wiem od czego zacząć...
 Więc może od początku.
 Szesnastego dnia mojego szlabanu rodzice wrócili wcześniej. Nie było mnie na chacie, bo poszedłem do biblioteki. Przezornie wziąłem ze sobą jakiś przewodnik po Azji co by rodzice się nie irytowali. A więc niosę torbę wypchaną książkami, wchodzę do domu, a tu rodzice na mnie z ryjem. --"Gdzie byłeś?!  Masz karę!"- i tego typu czcze gadanie. No to ja uszy po sobie, ze do biblioteki po lektury na ten rok i przewodnik po Azji, bo chcę startować w konkursie. Jakoś przeszło rodzice ze mnie zeszli i po cichu wymieniali uwagi jaki to ja niby grzeczny, i że oni to mnie nie poznają. Cały szczęśliwy poszedłem do swojego pokoju i wszedłem na czat młodzieżowy. Zacząłem klikać z ludźmi. Najlepiej pisało mi się z kimś o nicku @Clear_evil. Przeklikaliśmy tak do trzeciej nad ranem. Na sam koniec wymieniliśmy się GG.
      Następnego dnia przy obiedzie moi rodzice oświadczyli, że w zasadzie to jesteśmy z gówniarzem już duzi wiec oni pojadą sobie gdzieś tam na dwa tygodnie. Super!
     W ogólnym rozrachunku po wielu dyskusjach w kolejnych dniach moi rodzice postanowili, że gówniarz jedzie z nimi. Wszyscy byli szczęśliwi. Ja- bo miałem wolną chatę. Młody- bo zawsze chciał jechać gdzieś tam. Rodzice- bo mieli mieć spokój ode mnie.
       Wieczorem ostatniego dnia mojej kary rodzice postanowili, że mi ją obniżą, i że mogę wyjść dzisiaj wieczorem ale mam być o 23.30 najpóźniej w domu. Napisałem do chłopaka o nicku @Clear_evil, którego imię to Tomek z pytaniem czy nie chciałby się poznać tak w realu. Odpowiedź zwrotna zawierała tylko godzinę i miejsce.
        Tak więc z Tomkiem wylądowaliśmy w "Piwnicy" takim metalowym klubie. Miło było. Nawet bardzo. Jakieś lizanie na schodach prowadzących do toalet. Macanko. Ogółem do domu wróciłem nad ranem. I rodzice w ryk. Ze nie odpowiedzialny itp. I nowy szlaban do ich wyjazdu. Zajebiście.
Szczerze mówiąc to najebałem się w trzy dupy. Rano wróciłem po prostu zmęczony, jak mi się wydawało, bo wziąłem środek przeciwbólowy zanim kac zaczął się na dobre.
      Ale w gruncie rzeczy wiedziałem, że to mistyfikacja. 

czwartek, 17 sierpnia 2017

Na sprzedaż-Rozdział 5

Siedzieli na łóżku i jedli pizzę. David cały czas myślał na temat słów swojego nauczyciela. Jakim cudem to wszystko jest tak kurwesko skomplikowane. Pablo. Seks. Burdel. Klienci. Chris. Matka. 17 lat. Czy jego życie musi takie być? Tak bardzo pojebane i do dupy????
Czuł się zdradzony i oszukany. Przez wszystkich. "Może to tylko przypadek?"-pomyślał próbując się pocieszyć.
-co ty dzisiaj taki zamyślony?
-Chris nie zadawaj pytań bo i tak Ci na nie nie odpowiem.
-Okej. Nie ma problemu. Nie musiałeś obrazu warczeć.
Nauczyciel wstał i zaczął sprzątać po kolacji. David chciał mu pomóc, ale profesor zbył go machnięciem ręki.
-Byłeś kiedyś w sytuacji bez wyjścia?-zapytał David.
-Parę razy się zdarzyło, a co?
-A nic tak tylko pytałem.
David rozciągnął się na łóżku. Chris popatrzył na niego wygłodniałym wzrokiem. Przynusął się odrobinę.
-Zdajesz sobie sprawę z tego jak kusisz?- mruknął.
-Może- David przejechał dłonią po swojej klatce piersiowej i po nodze. Oblizał wzywająco usta. Mimo wszystkich przeciwności losu pożądał nauczyciela.
Chris leciutko pocałował chłopaka.
- Poczekaj.- nauczyciel wyszedł z sypialni. Po chwili wrócił z jakimś czarnym pudełkiem. Wyjął z niego kajdanki.
- Ręce za plecy.- rozkazał. David z bijące sercem spełnił jego prośbę.

sobota, 1 lipca 2017

Kiedyś będę szczęśliwy

Prolog
Początek opowieści
         Mam na imię Kacper i uczęszczam do jednego z krakowskich liceów.
 Mam 17 lat i właśnie skończyłem pierwszą klasę mat-geo-ang ze średnią 4.0.
O ile mój przygłupi brat będąc w gimnazjum wyciągnął zaledwie 3.0 i nasi zacni rodzice byli z tego dumni, tak ja mam jeszcze dwa tygodnie szlabanu na wychodzenie z domu po 16.00, bo tak mniej więcej chodzą do pracy.
-Kacper! Znowu zawaliłeś!- zaczął ojciec.
-Jak możesz? Tak, Ja wiem, mój braciszek jest NAJ pod każdym względem!- odwarknąłem.
Miałem dosyć, tej bezsensownej kłótni, więc udałem się do swojego pokoju.
Tak to mniej więcej się zaczęło. Od tej godziny 'policyjnej' mam siedzieć i się uczyć.
W praktyce to ja oczywiście czytam książkę, albo udaję, że kuję gegrę, a tak naprawdę przeglądam"wykop"lub piszę opowiadanie. Czasem również rysuję.
Ogółem robię wszystko inne ale nie zajmuję się nauką.
 Mam wakacje nie?
         W sumie nie miałbym im tego za złe, gdyby pogonili do nauki również gówniarza, jednak 'pupilek' jest traktowany jak książę bo łaskawie zdał. No nic. Jak wiadomo przeżyję jeszcze jakoś te dwa tygodnie, a później cóż... melanżyk albo coś.
Pomyślimy.....


środa, 28 czerwca 2017

Na sprzedaż- Rozdział 4

Ohayo! Praszam za tak długą nieobecność ale zaczęłam naukę w liceum i miałam masę nauki, ale są wakacje więc myślę, że nadgonię stracony czas. Miłego czytania :)
 ***   
  -Zjesz coś ?- zapytał Chris po skończonym seksie
- Chętnie. - Odparł David
- Może być pizza ?- David skinął głową.
Myślami był gdzie indziej.
Jak po każdym stosunku z klientem zamykał się w skorupie.
Brzydził się sobą.
Jak tak może wyglądać życie?
Zadawał to pytanie sobie mniej więcej codziennie.
Nienawidził się za to.
Obwiniał matkę za swój los.
Gdyby nie ćpała to jego życie byłoby inne.
Nie musiałby zarabiać dupą na swoje utrzymanie.
Poczuł dotyk dłoni profesora i się wzdrygnął.
-"Nie teraz no... "- pomyślał
-Słodko wyglądasz kiedy myślisz. - powiedział profesor.- Zamówiłem pepperoni. Lubisz?- zapytał
-Tak- odparł David wracając na ziemię.- Masz żonę?
-Nie, 17 lat temu byłem zaręczony, ale ta głupia szmata rzuciła mnie dla jakiegoś dilera o imieniu Paelo czy Pablo jakoś tak.
    David zamarł. Pablo? Diler? 17 lat temu?
- Ooo.. to przykre. A jak odkryłeś, że wolisz chłopców?
-Hmm..... chyba wtedy kiedy przelizałem się z takim jednym w ramach zakładu.- David skinął głową. Zadzwonił dzwonek do drzwi. - O to pewnie pizza- powiedział Chris.
"Pablo? Diler? 17 lat temu? Czy ty jestem moim ojcem?"- kołatało się Davidowi w głowie.

//Akumu