* * *
Był piękny słoneczny poranek. Dominik siedział na skarpie i grał na gitarze.
Po jego policzkach płynęły łzy.
Śpiewał załamanym głosem "Jaki był ten dzień?" zespołu Turbo.
Chciał zapomnieć o ojcu.
Porzucił go, i mamę, i Zuzię jego siostrę.
Sypiał z innymi kobietami, a teraz stchórzył i pojechał na jakiś kontrakt do Włoch.
Po jego policzkach płynęły łzy.
Śpiewał załamanym głosem "Jaki był ten dzień?" zespołu Turbo.
Chciał zapomnieć o ojcu.
Porzucił go, i mamę, i Zuzię jego siostrę.
Sypiał z innymi kobietami, a teraz stchórzył i pojechał na jakiś kontrakt do Włoch.
-Kurwa!- krzyknął załamany chłopak po czym wyciągnął Chesterfield'a czerwonego setkę.
- "Ostatnia pamiątka po tym skurwielu"- pomyślał.
- "Ostatnia pamiątka po tym skurwielu"- pomyślał.
-Przepraszam, nie miałby pan poczęstować?- zapytał jakiś mężczyzna.
-Przykro mi ostatni, ale mogę zostawić panu pół- odparł Dominik. Mężczyzna skinął głową i przysiadł się.
- Jak masz na imię?- zagaił
-Dominik, a pan?
-Michał. Mów mi po imieniu.- powiedział. Dominik kiwnął głową i podał pół papierosa Michałowi. Mężczyzna zaciągnął się i spokojnie wypuścił dym z płuc.
Położył Dominikowi rękę na udzie.
Położył Dominikowi rękę na udzie.
-Co robisz?!- krzyknął chłopak.
-Coś co bardzo lubisz.- mruknął Michał po czym przejechał ręką wyżej, do jąder Dominika.
Ścisnął je mocno.
Chłopak jęknął z bólu, co nakręciło Michała jeszcze bardziej.
Wrzucił peta w trawę, następnie powalił Dominika.
Zerwał z niego spodnie i mocno wszedł w niego.
Dominik czuł jak pęka mu odbyt.
Po policzkach płynęły mu łzy.
Ścisnął je mocno.
Chłopak jęknął z bólu, co nakręciło Michała jeszcze bardziej.
Wrzucił peta w trawę, następnie powalił Dominika.
Zerwał z niego spodnie i mocno wszedł w niego.
Dominik czuł jak pęka mu odbyt.
Po policzkach płynęły mu łzy.
- Proszę, nie! Błagam! Zostaw mnie w spokoju
Michał go nie słuchał.
Penetrował chłopaka zadając mu ból za każdym pchnięciem.
Dominik skomlał coraz ciszej, opadał z sił.
Czuł krew i ból, ale jakby coraz mniej.
Umierał.
Wiedział to.
Nie bał się.
Penetrował chłopaka zadając mu ból za każdym pchnięciem.
Dominik skomlał coraz ciszej, opadał z sił.
Czuł krew i ból, ale jakby coraz mniej.
Umierał.
Wiedział to.
Nie bał się.
-Tato, ratuj!- wyszeptał po czym zamknął oczy na wieki.
/Futeki
/Futeki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz