Damian nie mógł uwierzyć w to co się stało.
Właśnie został zgwałcony przez brata swojego chłopaka!
Powstrzymując łzy zaczął się ubierać.
-Damian...- wyszeptał Karol.
-Zostaw!- krzyknął blondyn.
Nie mógł w to wszystko uwierzyć.
Przecież to była jakaś tragikomedia.
Nie chciał patrzeć na Karola, na ten dom,a przede wszystkim na to łóżko.
Brzydził się sam siebie.
-"Jak mogłem do tego dopuścić?!"- zastanawiał się.
-Damian proszę...
-Nie, Karol! Chce o tym zapomnieć. O tym co się stało. Wyjeżdżam. Jutro. Nie szukaj mnie.- z tymi słowami wyszedł z domu.
W połowie drogi zaczął padać deszcz.
-"Świetnie jeszcze tego mi brakowało!" - pomyślał idąc prosto do domu.
W tym samym czasie...
Karol nie mógł zatrzymać blondyna.
W jego głowie echem odbijało się "Wyjeżdżam jutro. Nie szukaj mnie."
Brunet był załamany.
Stał pod drzwiami i płakał.
Nie wiedział co.ma zrobić.
Gdzie szukać Damiana.
Ledwo go odzyskał, a już go stracił.
Przecież to było bez sensu.
Postanowił odnaleźć go rano.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz