Prolog
Początek opowieści
Mam na imię Kacper i uczęszczam do jednego z krakowskich liceów.
Mam 17 lat i właśnie skończyłem pierwszą klasę mat-geo-ang ze średnią 4.0.
O ile mój przygłupi brat będąc w gimnazjum wyciągnął zaledwie 3.0 i nasi zacni rodzice byli z tego dumni, tak ja mam jeszcze dwa tygodnie szlabanu na wychodzenie z domu po 16.00, bo tak mniej więcej chodzą do pracy.
-Kacper! Znowu zawaliłeś!- zaczął ojciec.
-Jak możesz? Tak, Ja wiem, mój braciszek jest NAJ pod każdym względem!- odwarknąłem.
Miałem dosyć, tej bezsensownej kłótni, więc udałem się do swojego pokoju.
Tak to mniej więcej się zaczęło. Od tej godziny 'policyjnej' mam siedzieć i się uczyć.
W praktyce to ja oczywiście czytam książkę, albo udaję, że kuję gegrę, a tak naprawdę przeglądam"wykop"lub piszę opowiadanie. Czasem również rysuję.
Ogółem robię wszystko inne ale nie zajmuję się nauką.
Mam wakacje nie?
W sumie nie miałbym im tego za złe, gdyby pogonili do nauki również gówniarza, jednak 'pupilek' jest traktowany jak książę bo łaskawie zdał. No nic. Jak wiadomo przeżyję jeszcze jakoś te dwa tygodnie, a później cóż... melanżyk albo coś.
Pomyślimy.....
Mam 17 lat i właśnie skończyłem pierwszą klasę mat-geo-ang ze średnią 4.0.
O ile mój przygłupi brat będąc w gimnazjum wyciągnął zaledwie 3.0 i nasi zacni rodzice byli z tego dumni, tak ja mam jeszcze dwa tygodnie szlabanu na wychodzenie z domu po 16.00, bo tak mniej więcej chodzą do pracy.
-Kacper! Znowu zawaliłeś!- zaczął ojciec.
-Jak możesz? Tak, Ja wiem, mój braciszek jest NAJ pod każdym względem!- odwarknąłem.
Miałem dosyć, tej bezsensownej kłótni, więc udałem się do swojego pokoju.
Tak to mniej więcej się zaczęło. Od tej godziny 'policyjnej' mam siedzieć i się uczyć.
W praktyce to ja oczywiście czytam książkę, albo udaję, że kuję gegrę, a tak naprawdę przeglądam"wykop"lub piszę opowiadanie. Czasem również rysuję.
Ogółem robię wszystko inne ale nie zajmuję się nauką.
Mam wakacje nie?
W sumie nie miałbym im tego za złe, gdyby pogonili do nauki również gówniarza, jednak 'pupilek' jest traktowany jak książę bo łaskawie zdał. No nic. Jak wiadomo przeżyję jeszcze jakoś te dwa tygodnie, a później cóż... melanżyk albo coś.
Pomyślimy.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz